POPlit 2008 w Krakowie
18 kwietnia – krakowska Cafe Szafe – panel SF po Lemie – poruszeni od lewej frontem: Rafał Ziemkiewicz – 2 piwa, Jacek Dukaj – woda, Marek S. Huberath – sok porzeczkowy (?). Spotkanie prowadzi Tomasz Daniel Dobek – giń zdaje się popijał, takoż zginął marnie zjedzony śmiechem publiczności do spółki z autorami (czy pisarze? Ziemkiewicz prawie się wylegitymował.)



Zdjęcie trzecie kapitalne (co tak mogło Huberatha rozbawić? Pił na pewno colę, aż mu donosili, chyba że to jakaś nazwa kodowa była). Może jeszcze drobne objaśnienie: autorzy nie siedzą przy swoich powieściach, że się rzadko pokazują- może mylić.
kapitalność zasadza się na smutnej rzeczywistości: albo ktoś z publiki wyskoczył z pytaniem retorycznym (typu A po cóż Pan napisał Gniazdo światów?) albo prowadzący – wadzący poruszył rękę Huberatha jedną z wielu odsłon własnej niewiedzy.
Temu, by rozpoznać autorów na początku wpisu zaznaczyłam “od lewej” ;)
…co oczywiście półprzytomnie przegapiłem, i tu właśnie przebiega cienka granica między zaćmieniem i zaćmieczeniem, choć niekiedy “wory” pod oczami podobne :p